1.10 – XXVI Niedziela Zwykła

My, ludzie, doświadczamy kruchości własnych postaw. Często w trudnych sytuacjach sprawdza się, jak głęboko zakorzenione jest w człowieku dobro lub zło. Czasem dziwimy się, jak dany człowiek mógł przejść z jednej skrajności w drugą. Zachwycamy się spektakularnymi nawróceniami i smucimy z równie spektakularnych upadków.
Jak wiele może się zmienić w człowieku pod wpływem jego doświadczeń! Dzisiejsza liturgia słowa mówi: nic nie jest raz na zawsze przesądzone, jeśli chodzi o kondycję duchową człowieka… A Pan Bóg jest wierny i niezmienny w miłości.
Dzisiejsze czytania zdaje się łączyć jedna myśl: Bóg jest całkowicie inny niż my. Prawda na pozór oczywista. A gdybyśmy naprawdę ją przyjęli i zaczęli naśladować Pana Jezusa? Każdy z ludzi chce być kimś, a Chrystus – Bóg Człowiek − jako jedyny nie korzysta z tej sposobności, choć to właśnie On ma do tego prawo.
Jezus jako Bóg ogołocił się z Bóstwa, a jako Człowiek uniżył się w swoim człowieczeństwie aż do końca. Stał się naprawdę najmniejszy aż do całkowitej utraty siebie samego, czyli do śmierci. Przyjąć Bożą logikę – za Jego łaską – to kierować się zasadami odwrotnymi, niż podpowiada „świat”. Duchowymi oczami widzimy, że im trudniej, tym lepiej, jak mawiali św. Ignacy czy św. Teresa Wielka. Po co aż tak? By doświadczyć, że życie to dar Ojca.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że gdy człowiek stawia na słowa, Bóg patrzy na czyny, bo po zaangażowaniu woli rozpoznaje serce człowieka.
Dziś także rozpoczyna się miesiąc Różańca. Ta prosta modlitwa ma nieograniczoną moc. Przekonajmy się o tym sami.

Brak możliwości komentowania