10 II – V Niedziela Zwykła

Piotr użyczywszy Nauczycielowi swej łodzi, wydaje się tu być okazjonalnym, mimowolnym słuchaczem jego nauczania.
Ewangelista nie mówi o czym mówił Jezus, ale słowa Mistrza na tyle poruszyły serce Piotra, że ten wbrew swojemu doświadczeniu zawodowego rybaka, odpowiada pozytywnie na Chrystusowe polecenie, które mogłoby się wydawać bezsensowne: „Mistrzu, trudziliśmy się całą noc i nie złowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. A gdy widzi owoce tego połowu; dociera do niego z całą mocą, że stoi wobec Świętego, wobec człowieka w którym objawia się Boża obecność.
Takie doświadczenie bliskości i świętości Boga pozwala człowiekowi jasno dostrzec swoją nicość i grzeszność, więc Piotrowi nie pozostaje nic innego, jak paść przed Jezusem na kolana. I słyszymy jego słowa: „Odejdź ode mnie Panie, bo jestem grzesznym człowiekiem”.
Często się zdarza, że człowiek świadom swojego grzechu, swej małości i niegodności odczuwa pokusę, by o Bogu zapomnieć, by uciec jak najdalej… Świadomość własnej niegodności może wywołać pokusę zwątpienia. O ile prawdą jest, że przez grzech my sami oddalamy się od Pana, to również jest prawdą, że On nigdy nie przestaje nam być bliski; Jego nie przeraża nasz grzech i On z nas nie rezygnuje, wciąż wychodzi nam naprzeciw, wzywając byśmy otworzyli się na Jego słowo, poszli za Nim, zaryzykowali, nieraz wbrew utartym schematom i doświadczeniom. 
„Nie bój się” – mówi Jezus; zaufaj Mi i pozwól się poprowadzić. Tylko czy ja potrafię zaryzykować i odpowiedzieć na słowo Chrystusa?

Brak możliwości komentowania.