11 III – IV Niedziela Wielkiego Postu

Znane jest powiedzenie, że optymista widzi zawsze szklankę zapełnioną do połowy. Zaś o tej samej szklance pesymista powie, że jest w połowie pusta. Jedną i tę samą rzeczywistość można opisać na różne sposoby.
Podobny mechanizm działa w podejściu do wiary. W czwartą niedzielę Wielkiego Postu słyszymy słowa z Ewangelii św. Jana. Pan Jezus rozmawia z Nikodemem, który pragnie kroczyć drogą zbawienia. W rozmowie z faryzeuszem Chrystus nawiązuje do historii narodu wybranego. Izraelici, w czasie ucieczki z niewoli egipskiej, zaczęli szemrać przeciwko Bogu i Mojżeszowi. „Pan zesłał między lud jadowite węże. Kąsały one ludzi i wielu Izraelitów pomarło” (Lb 21,6). Zdrowie przywracało ukąszonym spojrzenie na węża, którego odlał Mojżesz. Jedni pewnie uciekali wzrokiem od podobizny węża. Był on dla nich symbolem śmierci. Mieli z nim negatywne skojarzenia. Innym łączył się on z życiem. Dawał siłę i moc. Dlatego, patrząc na niego, ci właśnie doznawali uzdrowienia.
My dzisiaj patrzymy na krzyż. Jednym kojarzy się on z porażką i hańbą. Uciekają od niego wzrokiem. Nie chcą się z nim utożsamiać. Ale dla ludzi wierzących ten sam krzyż jest symbolem triumfu życia. Krzyż związany jest z cierpieniem, ale ostatecznie daje uzdrowienie. Spływa po nim krew, ale ona właśnie daje nam życie.
Prośmy Chrystusa, abyśmy patrzyli na krzyż oczami optymisty. Optymista to nie ktoś, kto widzi tylko plusy i zalety. On widzi również braki i deformacje, ale wie, że pośród nich dużo ważniejsze i cenniejsze są pozytywy. Panie Jezu, uzdrów nasze patrzenie na krzyż.

ks. Daniel Bunia 

Brak możliwości komentowania.