15 IX – XXIV Niedziela Zwykła

Dzisiejsza Ewangelia obfituje w przykłady, które pokazują, że bez względu na to, jak „narozrabialiśmy w życiu”, wciąż mamy szansę, że Bóg nas odnajdzie i, jak niedoszłemu topielcowi, rzuci do głębokiej wody koło ratunkowe.
 Gdy wsłuchujemy się w słowa Pana Jezusa odnoszące się do nawracających się grzeszników, to zawsze przebija z nich myśl o przebaczeniu opartym na miłości. Wielka jest radość pasterza, który odnalazł tę jedną zagubioną owcę. Podobnie czyni kobieta, która odnalazła drachmę, oraz miłosierny ojciec, do którego powrócił syn po długiej tułaczce.
Oblicze Pana Boga nie jest zakryte i dostępne jedynie dla wąskiej grupy wybranych osób. Bóg jest bezgranicznie miłosierny, a co za tym idzie, każdy człowiek, nawet największy grzesznik, gdy tylko zachce się nawrócić, będzie mógł Go zobaczyć. Jako ludzie grzeszni doświadczamy w życiu różnych słabości, zranień i upadków. Czasem to my jesteśmy tymi, którzy ranią i krzywdzą. Ale bywa i tak, że stajemy się ofiarami zła i grzechu, któremu ulegli inni ludzie.
Wsłuchując się w dzisiejszą Ewangelię, bez względu na to, po której stronie się znaleźliśmy – czy jesteśmy tą zagubioną owcą, czy też jedną ze stada, która pozostała wierna pasterzowi – otwórzmy nasze serca na Boże miłosierdzie. Przyjmujmy je tak, jak uczynił to marnotrawny syn. Prośmy Ojca o darowanie naszych win i powracajmy do Niego, nawet czyniąc to wielokrotnie. Bądźmy jednocześnie tymi, którzy jak miłosierny ojciec potrafią przebaczyć i przyjąć zagubionego i żałującego za swoje grzechy człowieka.

Brak możliwości komentowania.