16 IX – XXIV Niedziela Zwykła

Jezus stawia uczniom podwójne pytanie: co o Nim mówią inni, a potem pyta, za kogo oni sami, tzn. uczniowie, Go uważają. To podwójne pytanie przypomina, że uczeń nieustannie musi się konfrontować ze światem, ale nie po to, żeby iść za głosem tego świata, zasugerować się tym, co mówią i czynią inni, ale żeby pośród tych wszystkich głosów, które do niego docierają, usłyszeć głos Boga.

W Ewangelii według św. Mateusza (Mt 16, 13-20) Jezus zaznacza, że odpowiedź Piotra, której udziela w imieniu uczniów, pochodzi od Ojca: „albowiem, nie objawiły ci tego ciało i krew, ale Ojciec, który jest w niebie”. Piotr zaufał temu głosowi bardziej niż swoim zmysłom, bardziej niż opiniom innych, bardziej niż swojemu ludzkiemu rozumowi.

A jednak chwilę później, gdy Jezus mówił o swojej męce, Apostoł zaprotestował, gdy to, co usłyszał od Zbawiciela, okazało się dla niego niewygodne i zbyt trudne oraz kłóciło się z obrazem Mesjasza, który nosił w swym sercu. Zaprotestował, bo tym razem poszedł za głosem natury, za głosem tego świata. I usłyszał mocne słowa Jezusa: „szatanie [czyli przeciwniku!], odejdź ode mnie! Bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku”. Przyjąć Jezusa za Zbawiciela to pozwolić, aby On zmieniał nasze myślenie z ludzkiego na Boże, a więc słuchać Jego nauki i iść za Nim, aż do końca – także wtedy, gdy wydaje się nam to nużące i mało efektywne, czy też trudne i bolesne, a nawet niemożliwe. Odpowiedź na pytanie, kim jest dla mnie Jezus Chrystus, tak naprawdę piszemy naszym życiem, które już teraz zakorzenione jest w wieczności.

Brak możliwości komentowania.