25 XII – Boże Narodzenie

Święty Franciszek z Asyżu, który jako pierwszy zbudował szopkę bożonarodzeniową, nie uczynił tego, aby nas oczarować pięknem tych świąt, ale aby nami wstrząsnąć, byśmy głębiej mogli wniknąć w tajemnicę Bożego Narodzenia.
W Ewangelii o narodzeniu Jezusa nie ma ani krzty czułostkowości, której nie brakuje w corocznych obchodach świąt Bożego Narodzenia w wydaniu kupieckim. Jezus nie przyszedł na świat, aby się dobrze sprzedać i zadowolić nasze zmysły. Nie przyszedł nawet po to, aby ucieszyć dzieci prezentami, a dorosłych rodzinną atmosferą.
Wymowa szopki bliższa jest bowiem Kalwarii, na której Jezus z miłości do nas oddał swe życie, niż do ciepełka domowych pieleszy. Słowo, które było u Boga, które było Bogiem, przez które wszystko się stało: ziemia, gwiazdy, planety, które dało życie wszystkim istotom żyjącym, które było światłością, a więc mądrością, wiedzą, miłością, postanowiło skurczyć się do wymiarów Niemowlęcia. Zaiste, jak powiada prorok Izajasz, Bóg „obnażył swoje święte ramię na oczach wszystkich narodów”.
Tajemnica Bożego Narodzenia, którą handel usiłuje zawłaszczyć i zbić na niej interes, z trudem przebija się do naszych serc. Słowo „przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. Z mroków, których źródłem jest żądza zysku i taniej przyjemności, przebija jednak światłość, której ciemność nie ogarnęła. „Wszystkim tym jednak, którzy Je [Słowo] przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili”.

Brak możliwości komentowania.