29 IV – V Niedziela Wielkanocna

Być latoroślą w Kościele oznacza prowadzić życie w łączności z Jezusem Chrystusem. Latorośle nie są samowystarczalne, bo zależą od krzewu winnego. On jest źródłem życia.
Święty Ignacy Antiocheński nazywał Eucharystię medykamentem, czyli pastylką nieśmiertelności. Ten epitet nawiązuje do dzisiejszej Ewangelii o krzewie winnym i latoroślach. Wiemy, na czym polega żywotność gałązek. Czerpią one soki z korzeni. Chrystus porównuje Siebie do winnego krzewu, a wierzących w Niego do latorośli. Tak, jak gałązki winnego krzewu, wydajemy dobre owoce, gdy jesteśmy ściśle związani ze Zbawicielem.
Czasami zachowujemy się jak wyschnięta latorośl, jak krzak na stepie czy pustyni. Wybieramy miejsca spalone, ziemię bezludną. Nie potrafimy dostrzec chwili, gdy nawiedza nas Boża miłość. Co gorsza, nie płoniemy jak krzak Mojżesza, który świadczył, że Pan jest blisko. Tymczasem trzeba trwać w Chrystusie, to znaczy żyć w Jego obecności. Pozwolić Ojcu niebieskiemu na przycinanie nieprzydatnych pędów, by nas oczyszczał.
Jest w nas wiele dzikich odrośli, stale wyrastających. Przywiązujemy się do rzeczy nieużytecznych, czasem pełnych blasku, ale wyjaławiających, które nas rozpraszają. Nie koncentrujmy się na tym, co żywotne. W przypowieści o krzewie winnym należy dopatrzyć się tajemnicy eucharystycznej. Czyż można było pójść dalej w gloryfikacji, czyli wywyższeniu krzewu winnego?
Prośmy Pana Boga, by nas wyrwał wraz z korzeniami i zasadził w pobliżu wody, byśmy nasze korzenie mogli ponownie skierować do Źródła.

Brak możliwości komentowania.