4 II – V Niedziela Zwykła

Raz po raz przekonujemy się o tym, jak bardzo trudne jest życie. Jednak pesymizm, jaki rodzi zetknięcie się z cierpieniem i śmiercią, nie jest do końca uzasadniony. Wierząc, wiemy, że jest Ktoś, na Kogo możemy zawsze liczyć.

Skargę Hioba na marność życia, przemijania i beznadziei podzielają miliony ludzi na świecie, którzy codziennie walczą o przetrwanie. Zmagają się z upokarzającą nędzą, chorobami, śmiercią, wrogością i odrzuceniem ze strony innych. Cierpieniem spowodowanym brakiem poczucia sensu życia. Doczesność boleśnie rozczarowuje i męczy. Boli nas brak miłości, samotność nawet w rodzinie; pustka, której nie potrafią wypełnić drobiazgi i drobne satysfakcje. Czy w ostateczności Hiob ma rację? Czy mamy prawo ulegać tak wielkiemu pesymizmowi?
W naszych życiowych dramatach nie pozostajemy jednak sami. Na kogo możemy liczyć? Na Pana Jezusa, któremu nie jesteśmy obojętni. „Wszyscy Cię szukają” ‒ mówi dzisiejsza Ewangelia. Szukajmy Go również i my. Idźmy do Niego z naszą gorączką, obolałym sercem, niepewnością i lękami, pragnieniem miłości i akceptacji. Wiara upewnia nas, że On jest Bogiem dającym nowe perspektywy. „On leczy złamanych na duchu i przewiązuje im rany”. Możemy Mu całkowicie zaufać. Chociaż nie zawsze zdejmie krzyż z naszych barków, to zawsze da siłę do jego dźwigania.
Nie tylko żyjmy nadzieją, którą daje nam wiara, ale jak św. Paweł stańmy się jej głosicielami. Stańmy się „słabi dla słabych”, aby pomóc im odnaleźć się w trudnych sytuacjach. Bądźmy świadkami Bożej nadziei. To nasze życiowe zadanie.

Brak możliwości komentowania.