5.11 – XXXI Niedziela Zwykła

5.1.2

Dziś Pan Jezus wskazuje najważniejsze i najbardziej subtelne zniewolenia, którym ulegają ludzie „wierzący” lub „religijni”.
Niektórzy traktują własną wiarę jak monetę, dzięki której kupują sobie dobrą opinię. Dlatego lubią wszystkie te „wynoszące” ich pozdrowienia i pochwały. Niektórzy, opierając się na swojej „głębokiej wierze”, cały wysiłek wkładają w to, by się od niej odbić i ukazać się o wiele lepszymi, niż są w rzeczywistości. Niektórym bardzo zależy, by być nazywanymi „autorytetami”, ludźmi „wielkimi” czy wręcz duchowymi „ojcami”. Te wszystkie rzeczy są dla nich tak przyjemne, iż zdarza się, że – jak do bardzo wielu przyjemnych rzeczy – ludzie „głęboko wierzący” szybko się przywiązują i stają się ich niewolnikami. Podobnie jak to się dzieje w stosunku do alkoholu czy innych używek poprawiających nastrój.
A w tym tygodniu będziemy obchodzić Narodowe Święto Niepodległości. Będziemy Świętować wolność. Jednak w tym najważniejszym wymiarze – jednej pojedynczej duszy – czy na pewno jestem wolny? Czy znów nie powinienem – tym razem sam w sobie – zerwać się do jakiegoś powstania, zerwać jakieś kajdany i odzyskać niepodległość? Wewnętrznych zaborców trzeba przepędzić, czasem wziąć głodem, czasem częstą spowiedzią, przyznaniem się do bycia w niewoli. Straszną bronią przeciw tym zaborcom i najeźdźcom jest – jak wskazuje dzisiejsza Ewangelia – prawdziwa, prosta, ludzka pokora.
„Jezus i Maryja” – to nasze sztandary, pod którymi walczyli nasi przodkowie o wolność Polski. Pod tymi sztandarami teraz my powstańmy do wolności! Dzisiaj, jutro i pojutrze… i tak codziennie!

Brak możliwości komentowania