21 I – III Niedziela Zwykła

O św. Franciszku Salezym opowiada się taką anegdotę: „Gdy okrył się już sławą świętości, pewnego razu przyszła do niego arystokratka z pytaniem: »Co mam zrobić, aby naprawdę się nawrócić?«. Franciszek spojrzał na nią przenikliwie i rzekł: »Proszę ciszej zamykać drzwi«”. Bo nawrócenie często rozpoczyna się od rzeczy małych.
Gdy Jezus pojawił się w okolicach Jeziora Galilejskiego, nawoływał zgromadzony tam lud: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!”. Nawrócenie jest zmianą sposobu myślenia, a w konsekwencji – zmianą sposobu postępowania. Człowiek na drodze refleksji dochodzi do wniosku, że jego sposób widzenia świata, ludzi, siebie, jest zniekształcony – jak w krzywym zwierciadle – i postanawia zmienić swój styl myślenia. Na jaki? Na Boży sposób myślenia. Chodzi o próbę spojrzenia na świat oczami Boga.
Jest w Starym Testamencie piękne zdanie: „Nie tak bowiem widzi człowiek, jak widzi Bóg. Człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Bóg natomiast patrzy w serce” (1Sm 16,7). Nawrócenie jest uczeniem się spojrzenia na świat oczami Pana Boga. W życiu duchowym ważna jest umiejętność, która pozwala zachować pewne ramy obiektywizmu w ocenie samego siebie. Chodzi o zdolność spojrzenia na siebie z pewnym dystansem. Gdy posiadamy tę umiejętność, to rzeczy nabierają właściwych wymiarów: nie przypisujemy zbytniego znaczenia sprawom mało istotnym, ani nie bagatelizujemy rzeczy ważnych. Ponieważ na co dzień łatwo zachwiać te proporcje, dlatego Chrystus znów przypomina nam: „Nawracajcie się i wierzcie”.

14 I – II Niedziela Zwykła

Ludzie pragną żyć we wspólnotach, które pomogłyby im zdobyć upragniony życiowy cel. Zakładają rodziny, przystępują do wspólnot wyznaniowych, zrzeszają się w organizacjach społecznych, tworzą wspólnoty narodowe i państwowe. Czasem podają sobie dłonie, aby utworzyć łańcuch braterstwa i zamanifestować pragnienie pokoju i poszanowania godności człowieka. Są to jasne znaki przesyłania pewnych idei i jednoczenia ludzi wobec ważnych spraw.
Dzisiejsza Ewangelia objawia nam zaistnienie podobnego łańcucha jednoczenia wokół osoby Chrystusa. Pierwszym ogniwem jest św. Jan Chrzciciel, który zafascynowany Jezusem nazywa Go Barankiem Bożym. Szczęście Jana Chrzciciela udzieliło się jego uczniom ‒ Andrzejowi i Janowi, którzy, pozostawiając nauczyciela, poszli za Jezusem. Łańcuch radości idzie dalej. Andrzej prowadzi do Mistrza swego brata Szymona, na którym później, jak na skale, zbuduje Jezus swój Kościół.
Do łańcucha fascynacji Jezusem – Zbawicielem świata, który osiągnął dziś już niebotyczne rozmiary, zaproszeni są wszyscy, gdyż są dziećmi Bożymi. Stąd płynie chrześcijański obowiązek ewangelizacji: świata, rodziny, ojczyzny… Niestety, wielu ludzi nawet ochrzczonych i wierzących, inspirowanych przez cywilizację kłamstwa i śmierci, odłącza od tego łańcucha braterstwa z Chrystusem ludzi innych wyznań chrześcijańskich czy też migrantów i uchodźców, widząc w nich zagrożenie dla swego pozornie poukładanego życia.
Wobec tego „grzechu świata” stwórzmy braterski krąg i ze zdwojoną siłą głośmy światu Orędzie Miłości, potwierdzone Jezusowym Krzyżem.

7 I – Święto Chrztu Pańskiego

Każdy z nas zapewne ma wiele skojarzeń związanych z rybą. Dla niektórych to produkt, z którego można przyrządzić wyśmienite danie. Ktoś inny powie, że jest to jeden ze znaków zodiaku. My, chrześcijanie powiemy, że jesteśmy rybami, które Jezus zagrania do sieci królestwa Bożego.
Ewangelia przenosi nas dzisiaj nad rzekę Jordan. Tutaj Jan udziela chrztu Izraelitom. Nad brzegiem tłumnie gromadzą się ludzie. Kolejno wchodzą oni do rzeki, wyznając swoje winy. Pośród nich jest Jezus. Chociaż sam nie potrzebował oczyszczenia, to jednak pokornie zajął miejsce w kolejce.
Kiedy wyszedł z wody, stała się rzecz niesłychana. Nad Jezusem otwarło się niebo i dał się słyszeć głos samego Boga: „Tyś jest mój Syn umiłowany”. Bóg w pewnym sensie „wyłowił” Jezusa z tłumu grzeszników i nazwał Go swoim ukochanym Synem.
Chrzest Jezusa powinien przywodzić na myśl nasz własny chrzest. Większość z nas była wtedy nieświadoma tego wydarzenia. O jego skutkach poucza nas dzisiejsza Ewangelia.
Święty chrzest „wyławia” nas z grzesznego świata. Człowiek „pływa” pośród zepsucia. Nie jest to jego środowisko naturalne. Bóg o tym doskonale wie, dlatego ratuje nas przez chrzest. Nadaje nam nowe imię oraz nazywa przybranymi dziećmi. Nad każdym z nas rozbrzmiewa głos Boga: „Tyś jesteś moim dzieckiem umiłowanym”.
Gdy tylko poczujesz, że pływasz w grzechu dzisiejszego świata, pozwól wyłowić się Bogu. Uświadom sobie łaskę, którą Bóg obdarzył cię w chrzcie świętym. Łaska ta dała ci nowe życie. Ona obdarzyła godnością dziecka Bożego. Pozwól zagarniać się Bogu w sieć Jego królestwa.

6 I – Uroczystość Objawienia Pańskiego

Mędrcy ze Wschodu szukali Boga i tęsknili za Nim, dlatego Go znaleźli. Spełniły się na nich słowa filozofa Błażeja Pascala: „Panie, kto Ciebie szuka, już Ciebie znalazł, a kto za Tobą tęskni, już Ciebie ma”.
Dziś możemy zapytać: na czym właściwie polega Boże Objawienie? Przecież zapowiadany przez proroków Mesjasz miał przynieść na ziemię pokój, sprawiedliwość, porządek – tymczasem wciąż słyszymy o wojnach, kataklizmach, morderstwach, nienawiści między ludźmi, o braku miłości. Co zatem zmieniło się po Bożym Objawieniu, po zamieszkaniu Boga między ludźmi? Co to za Objawienie, skoro świat Go nie uznał? Co to za Bóg, obok którego świat przeszedł obojętnie?
Gdyby dziś nagle Pan objawił swą potęgę, każdy człowiek upadłby na twarz przed Jego majestatem. Dlaczego tego nie czyni? Bo Jemu nie zależy na czcicielach, którzy się Go lękają. Jego królestwo nie jest zbudowane na strachu, ale na miłości.
Dzisiejsza uroczystość to dzień łaski. Widzimy, że plan zbawienia obejmuje całą ludzkość. Jej przedstawiciele, Mędrcy ze Wschodu – poganie, pojawiają się z hołdem u Chrystusa w grocie Betlejemskiej. Czy my także Go szukamy, czy naprawdę chcemy Jego królestwa na ziemi? Czy chcemy może tzw. świętego spokoju bez Boga.
Nie możemy ulegać złudzeniu i z założonymi rękami czekać na Chrystusa jak na spóźniający się pociąg. Od momentu objawienia się Boga poganom, których reprezentują Mędrcy, rozpoczęło się szukanie Chrystusa, które trwa do dziś. Z tą różnicą, że jedni szukają Go, tak jak Mędrcy, aby oddać Mu pokłon, podczas gdy inni, jak Herod, aby Go zgładzić.

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki

SEVILLE, SPAIN – OCTOBER 29, 2014: The wooden baroque relief of Madonna on the side altar in the church Iglesia de Santa Mara Magdalena.

Maryja jest wzorem doskonałej służebnicy Boga. Wierna religijnej tradycji judaizmu, w której wyrosła, tak głęboko wsłuchała się w słowa proroków zapowiadających przyjście Zbawiciela, że sama stała się Jego Matką. Po Jego narodzeniu zaś zachowywała i rozważała w swoim sercu wszystko to, co owo Dziecię z sobą na ten świat przyniosło.
Śmiało możemy powiedzieć, że Maryja łączy w sobie wszystko to, co stanowi sedno judaizmu i chrześcijaństwa. Wierna starotestamentalnym tradycjom, zanurzona w modlitwie, przygotowała siebie samą na wypowiedzenie Bogu w imieniu całej ludzkości „tak”, przez które nasza ludzka historia na zawsze została odmieniona. Pan Bóg wszedł w dzieje świata, na zawsze wiążąc się z nami w Chrystusie. Ta, która stała się świadkiem tego jedynego w swoim rodzaju wydarzenia, wiedziała, że dotyka czegoś nadzwyczajnego. Stała się Ona strażniczką, która „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”.
Każdy z nas wezwany jest do tego, aby z Maryi brać przykład. Każdy z nas wezwany jest, aby pójść drogą takiego posłuszeństwa słowu Boga, które przygotuje w nas przestrzeń na narodzenie się i wzrost Słowa Bożego w naszym sercu. Tak jak Ona, przez modlitwę i nieustanne wpatrywanie się w Chrystusa, odkrywać winniśmy zbawienie, które każdego dnia na nowo On nam ofiarowuje. Ten, któremu nadano imię Jezus, to znaczy „Jahwe jest zbawieniem”, stoi u drzwi naszego serca, wzywając do przyjęcia tego zbawienia, którym jest On sam.

31.12 – Święto Świętej Rodziny

Wpatrując się w przykład Świętej Rodziny, uczmy się przeżywać nasze życie rodzinne w harmonii, tego co boskie, z tym co ludzkie.
Wizyta Świętej Rodziny w świątyni Jerozolimskiej podyktowana była tradycją Prawa Żydowskiego. Należało pierworodnego syna poświęcić Panu. Taki gest był wyrazem czci wobec Boga, który uważany był za Dawcę życia, a także uczył wdzięczności, za to co małżonkowie mogli otrzymać najcenniejszego, a mianowicie za dar pierwszego dziecka. W życiu nie powinniśmy nigdy zapominać o postawie wdzięczności. Odnosi się ona do Pana Boga, a także do osób, którym coś ważnego jesteśmy w życiu wdzięczni: rodziców, krewnych, czy dobroczyńców.
Dzisiejsza niedziela przypomina nam o roli jaką odgrywa rodzina w życiu człowieka. Jest ona dla każdego z nas naturalnym środowiskiem wzrostu, tak w wymiarze religijnym, jak i ludzkim. W rodzinie uczymy się kochać Boga, ale także drugiego człowieka.
Niestety nie wszyscy mogą cieszyć się pełnym szczęściem życia rodzinnego. Wiele rodzin doświadcza kryzysów, które nierzadko kończą się dramatem rozpadu małżeństwa i cierpieniem dzieci. Brak harmonii w życiu rodzinnym, wywołuje u dzieci wiele problemów natury emocjonalnej, co także negatywnie rzutuje na całe późniejsze życie.
Obchodząc święto Świętej Rodziny módlmy się za współczesne rodziny, aby pozostając wiernymi Bogu i Bożym przykazaniom, potrafiły sprostać wyzwaniom, jakie stawia przed nimi świat. Aby potrafiły ofiarowywać Bogu swój cenny czas i nigdy nie zaniedbywały celebracji ważnych momentów życia rodzinnego.