17 XI – 33 NIEDZIELA ZWYKŁA

Wszystkim nam potrzeba wytrwałości i cierpliwości. Nie zawsze od razu widzimy efekty naszej pracy i dostrzegamy rezultaty działalności apostolskiej. Bywa, że się zniechęcamy, rezygnujemy, odpuszczamy.
 Tymczasem w królestwie Bożym obowiązuje „prawo ziarna”. „Kto inny sieje, kto inny podlewa, kto inny zbiera, a Bóg daje wzrost” (por. 1Kor 3,6). Razem z pszenicą wzrasta i chwast. Muszą razem rosnąć do żniwa. Tymczasem widzimy, że zło jest krzykliwe, narzucające się, dysponujące wielką siłą. Pan Jezus wcale tego nie ukrywał przed swoimi uczniami, mówiąc: „[…] podniosą na was ręce i będą was prześladować. […] Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa” (Ewangelia). W dniu dzisiejszym przez czyn, słowo i modlitwę pamiętajmy o prześladowanych chrześcijanach.
Jesteśmy niecierpliwi. To jedna z cech współczesnego człowieka. Przyjdzie jednak dzień Pański, gdy Pan „będzie sądził świat sprawiedliwie” (psalm). Chrześcijanin musi aktywnie oczekiwać na powtórne przyjście Jezusa, aby „przez swoją wytrwałość” ocalić własne życie (Ewangelia). Lubimy spektakularne akcje, ale ważniejsze jest codzienne, wytrwałe życie wartościami ewangelicznymi. „Sami wiecie, jak należy nas naśladować” – pisze św. Paweł. Jednocześnie zachęca, abyśmy w Chrystusie „pracując ze spokojem, własny chleb jedli” (II czytanie).
Zakończmy radą św. Bernarda z Clairvaux: „Wytrwałość w naszym postępowaniu jest obrazem wieczności Bożej, jak On jest wieczny, tak my mamy być niezmienni na tym świecie, naśladując Jego niezmienność na miarę naszej możliwości”.

6 X – Odpust NMP Różańcowej

Liturgiczne wspomnienie NMP Różańcowej zostało ustanowione na pamiątkę zwycięstwa floty chrześcijańskiej nad wojskami tureckimi, odniesionego pod Lepanto (nad Zatoką Koryncką) 7 października 1571 r. Sułtan turecki Selim II pragnął podbić całą Europę i zaprowadzić w niej wiarę muzułmańską. Ówczesny papież – św. Pius V, dominikanin, gorący czciciel Matki Bożej – usłyszawszy o zbliżającej się wojnie, ze łzami w oczach zaczął zanosić żarliwe modlitwy do Maryi, powierzając Jej swą troskę podczas odmawiania różańca. Pius V, świadom, komu zawdzięcza cudowne ocalenie Europy, uczynił dzień 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej i zezwolił na jego obchodzenie w tych kościołach, w których istniały Bractwa Różańcowe. Klemens XI, w podzięce za kolejne zwycięstwo nad Turkami odniesione pod Belgradem w 1716 r., rozszerzył to święto na cały Kościół. W roku 1883 Leon XIII wprowadził do Litanii Loretańskiej wezwanie „Królowo Różańca świętego – módl się za nami”, a w dwa lata później zalecił, by w kościołach odmawiano różaniec przez cały październik.

15 IX – XXIV Niedziela Zwykła

Dzisiejsza Ewangelia obfituje w przykłady, które pokazują, że bez względu na to, jak „narozrabialiśmy w życiu”, wciąż mamy szansę, że Bóg nas odnajdzie i, jak niedoszłemu topielcowi, rzuci do głębokiej wody koło ratunkowe.
 Gdy wsłuchujemy się w słowa Pana Jezusa odnoszące się do nawracających się grzeszników, to zawsze przebija z nich myśl o przebaczeniu opartym na miłości. Wielka jest radość pasterza, który odnalazł tę jedną zagubioną owcę. Podobnie czyni kobieta, która odnalazła drachmę, oraz miłosierny ojciec, do którego powrócił syn po długiej tułaczce.
Oblicze Pana Boga nie jest zakryte i dostępne jedynie dla wąskiej grupy wybranych osób. Bóg jest bezgranicznie miłosierny, a co za tym idzie, każdy człowiek, nawet największy grzesznik, gdy tylko zachce się nawrócić, będzie mógł Go zobaczyć. Jako ludzie grzeszni doświadczamy w życiu różnych słabości, zranień i upadków. Czasem to my jesteśmy tymi, którzy ranią i krzywdzą. Ale bywa i tak, że stajemy się ofiarami zła i grzechu, któremu ulegli inni ludzie.
Wsłuchując się w dzisiejszą Ewangelię, bez względu na to, po której stronie się znaleźliśmy – czy jesteśmy tą zagubioną owcą, czy też jedną ze stada, która pozostała wierna pasterzowi – otwórzmy nasze serca na Boże miłosierdzie. Przyjmujmy je tak, jak uczynił to marnotrawny syn. Prośmy Ojca o darowanie naszych win i powracajmy do Niego, nawet czyniąc to wielokrotnie. Bądźmy jednocześnie tymi, którzy jak miłosierny ojciec potrafią przebaczyć i przyjąć zagubionego i żałującego za swoje grzechy człowieka.

8 IX – Uroczystość Narodzenia NMP

Dzisiejsze święto przypomina nam, że Maryja była zwykłym człowiekiem. Choć zachowana od zepsucia grzechu, przez całe życie posiadała wolną wolę, nie była do niczego zdeterminowana. Tak jak każdy z nas miała swoich rodziców, rosła, bawiła się, pomagała w prowadzeniu domu, miała swoich znajomych i krewnych. Dopiero Jej zaufanie, posłuszeństwo i pełna zawierzenia odpowiedź na Boży głos sprawiły, że „będą Ją chwalić wszystkie pokolenia”.

W Polsce święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny ma także nazwę Matki Bożej Siewnej. Był bowiem dawny zwyczaj, że dopiero po tym święcie i uprzątnięciu pól zaczynano orkę i siew. Lud chciał najpierw, aby rzucone w ziemię ziarno pobłogosławiła Boża Rodzicielka. Do ziarna siewnego mieszano ziarno wyłuskane z kłosów, które były wraz z kwiatami i ziołami poświęcane w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, by uprosić sobie dobry urodzaj. 

1 IX – XXII Niedziela Zwykła

Wobec spektakularnego charakteru różnych akcji i rozgłosu, który próbują zdobyć sobie ludzie udający społeczników, a także hałasu, jaki towarzyszy wszystkiemu, co chce się przebić, wielu wierzących pyta: co ja mogę zrobić dla ewangelizacji? W jaki sposób służyć Chrystusowi i Kościołowi, mając do dyspozycji „wdowi grosz”?
 Na te pytania otrzymujemy dziś odpowiedź: „Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował” (I czytanie). Chrystus uczy pokory. Świat zmieniają nie krzykacze, kolorowe reklamy, wielkie imprezy, ale święci, ludzie o wielkim duchowym formacie. Na wzór Chrystusa „cisi i pokornego serca”, zawsze i wszędzie będący sobą, żyjący według zasad ewangelicznych, modlący się „w swej izdebce”, ich „lewa ręka nie wie, co daje prawa”. 
Niestety, „na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa” – przestrzega Syracydes. Brońmy się przed tą niebezpieczną chorobą za pomocą „rozumnego serca” (I czytanie). Warto zapamiętać słowa Maxa Schellera: „Pokora otwiera spojrzenie duchowe na wszystkie wartości tego świata. Pokorny staje się duchowym bogaczem”. Dietrich von Hildebrand napisał: „Pokora jest nie tylko warunkiem autentyczności i prawdziwości wszystkich cnót, lecz także warunkiem przemienienia w Jezusie. Ale ma ona w sobie samej wysoką wartość, nadaje człowiekowi szczególne piękno”. Kard. George Basil Hume powiedział wprost: „Pokora jest fundamentem życia duchowego, bo stanowi jego początek”. Zechciejmy mieć to na uwadze w naszej codzienności.

18 VIII – XX Niedziela Zwykła

W czasie wizyty św. Jan Pawła II na Jasnej Górze w 1983 roku padły znamienne słowa, skierowane do młodzieży w czasie Apelu Jasnogórskiego: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. Czemu ma służyć stawianie wymagań? Mądry wychowawca odpowie, że prawidłowemu rozwojowi, ponieważ każą one iść do przodu i pokonywać napotykane przeszkody i trudności.

Żeby wiara mogła zapłonąć żarem, płomień wiary musi być nieustannie podtrzymywany i podsycany. Pewną analogię możemy zobaczyć w ogniu olimpijskim, który jest wzniecany przy pomocy promieni słonecznych w ruinach świątyni Hery w starożytnej Olimpii na Peloponezie. Stamtąd sztafeta olimpijska przekazuje pochodnię olimpijską kolejnym biegaczom. Tradycja zapalania ognia sięga Igrzysk z 1928 roku, a jego przenoszenia w sztafecie – 1936 roku. Na koniec ogień niesiony w pochodni przybywa do miasta-gospodarza igrzysk. Tutaj w trakcie ceremonii otwarcia zapalany jest znicz olimpijski, który płonie przez cały czas trwania zawodów.

Płomień ognia olimpijskiego może zgasnąć, jak zdarzyło się to trzykrotnie wyniku oberwania chmury czy problemów technicznych. Podobne niebezpieczeństwo grozi płomieniowi wiary, który może zmniejszyć swoją intensywność lub zupełnie zagasnąć pod wpływem trudnych wydarzeń życiowych czy własnych zaniedbań, które mają wpływa na osłabienie wiary.

Wiara, która jest dynamizmem otrzymanym na chrzcie, nie jest wolna od znaków zapytania czy różnego rodzaju wątpliwości. Częsta bywalczyni jednego z forów internetowych napisała m.in.: „Niepokoi mnie jakość mojej wiary. To, że moja wiara jest słaba, że nie potrafię dawać świadectwa. Staram się kierować w życiu wiarą, ale widzę, że postępuję nie tak jak powinnam – jaka jest wola Boża, chociaż nie wiem często jak powinnam. Niepokoi mnie, gdy widzę, że ktoś czyni coś niezgodnego z przykazaniami, ale nie umiem podjąć tematu, porozmawiać z kimś o tym tak, aby go do Boga przybliżyć. Staram się kierować w życiu katolickimi zasadami, ale coraz wyraźniej widzę, że to, co dla mnie jest oczywiste, nie jest oczywiste dla innych, nawet dla tych, którzy chodzą do kościoła co niedzielę”.

Wiara domaga się od nas dociekliwości w poznawaniu, stawianiu pytań, jak i poszukiwaniu odpowiedzi. Ale człowiek wiary powinien mieć również odwagę i żar Ducha Bożego, aby żyć wiarą na co dzień. Andrea Bocelli, najpopularniejszy tenor świata a jednocześnie człowiek głębokiej wiary, wyznał w jednym z wywiadów prasowych: „Sądzę […], że każdy z nas ma wielki przywilej, ale i konkretny obowiązek bycia żywym, pulsującym i pełnym radości świadkiem wiary chrześcijańskiej. Mało tego, mamy ją nieść, gdzie tylko możemy, poprzez przykład życia i propozycję dzielenia się z innymi, dawania siebie”.

Nie da się żyć i rozwijać właściwie bez stawiania wymagań sobie i innym. Wzorem jest dla nas Syn Boży, który jako największe kryterium pozostawił nam miłość do końca. Uobecnia się ona w Eucharystii, jak również jest wezwaniem, by zapalać miłością spotkanych po wyjściu ze świątyni ludzi. Będzie to możliwe tylko wtedy, gdy każdego dnia będziemy pogłębiali naszą osobistą więź z Jezusem.

ks. Leszek Smoliński