13 I – Niedziela Chrztu Pańskiego

W odczytanym dzisiaj fragmencie Ewangelii nieco mylące jest słowo „chrzest”. Jesteśmy przyzwyczajeni do sakramentów świętych i zwykle „rozpędzamy się”, nawiązując do naszego chrztu i zobowiązań z niego wynikających.
Tymczasem Dobra Nowina nie zaczyna się od zobowiązań, zaczyna się od przypomnienia prawdy, jak bardzo Panu Bogu zależy na każdym z nas.
Wydarzenie nad Jordanem dzisiaj opisane poprzedza cały okres działalności publicznej Syna Bożego, który przyjął postać człowieka. On dopiero potem „przyniesie prawo”, dopiero potem „otworzy oczy niewidomym”. Święty Jan skorzystał z używanego wówczas znaku chrztu – obmycie w wodzie jest czytelnym symbolem pragnienia, by pozostawić za sobą zło, by obmyć się i zacząć od nowa. Tamten chrzest nie czynił nikogo dzieckiem Pana Boga, nie włączał do społeczności Kościoła.
Czemu zatem Jezus przyszedł do swego krewnego, który wzywał do nawrócenia i pokuty, skoro ani nawrócenia, ani pokuty nie potrzebował?
Chciał świadomie, publicznie stanąć obok tych, dla których przyszedł. Pokazał wszystkim, jak bardzo chce być blisko człowieka, który już raz (a może i wiele razy) zlekceważył Miłość Stwórcy. Chrzest w Jordanie to deklaracja Jezusa z Nazaretu – ogłasza, że nie brzydzi się grzesznikiem, że staje obok tych, co się zagubili, co powinni żałować, obok tych, którzy nie umieją kochać. Pan Jezus chce stanąć na czele wszystkich, którzy uwierzą w Boga pochylającego się nad człowiekiem.
Warto zapamiętać tę deklarację Jezusa kochającego człowieka.

6 I – Objawienie Pańskie – „Trzech Króli”

W Objawieniu Pańskim wyznajemy wiarę i głębokie przekonanie, że jesteśmy posłani, aby zanieść światło Jezusa na krańce świata. Sami z siebie blasku nie wydamy – jak mówił bł. Paweł Manna, ale możemy go nieść w sobie. W uroczystość Epifanii, gdy w postaciach mędrców ze Wschodu przychodzi ludzkość do Światłości, obchodzimy misyjny dzień dzieci.
Dziecko jest darem, tak jak On stał się darem dla świata. Dziecko jest najbardziej poszkodowanym członkiem ludzkości, bo często nie ma prawa się narodzić, cierpi głód i doznaje największych ran w czasie konfliktów zbrojnych. Dziecko też przynosi radość i przypomina wiosnę dzieła stworzenia. W jednym z malgaskich regionów jest powiedzenie: „Jedno dziecko to przyszłość całego plemienia”.
Dla ludzi wiary Jezus to nadzieja i spełnienie obietnic, tak jak czytamy w liturgii Słowa (pierwsze czytanie). Jezus staje się dla nas Tajemnicą Objawioną, by każdemu stworzeniu w zrozumiały dla nich sposób powiedzieć: Bóg jest i kocha. Dzieci na całym świecie ukazują swoją obecnością nieustanne błogosławieństwo Boga. Patrząc też na te najmniejsze najbardziej bezbronne i cierpiące, zauważamy, że Bóg mieszka w tym, co małe i bezgranicznie ufające. 
Niech zatem każda rodzina na ziemi będzie odpowiednim miejscem wzrastania dla tego maleńkiego świata, jakim jest serce dziecka, a zapewniam, że w nim potrafi się zmieścić cały Bóg.

1 I – Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki

Lektura czytań Uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki zaprasza nas do radości z rozpoczynającego się nowego roku w atmosferze błogosławieństwa, czyli szczęścia.
Zmieniamy kalendarz na biurku, w pracy, w domu, patrzymy na liczbę 2019 w naszej komórce, na tablecie czy komputerze. W tej czynności towarzyszy nam Bóg Ojciec. On zapewnia każdego z nas o swej opiece i mówi nam: „Błogosławię cię, strzegę, obdarzam łaską, rozjaśniam dla ciebie moją twarz i chcę dawać ci pokój”.
To są słowa umacniające naszą drogę życia, nasze wędrowanie w powołaniu do życia i miłości, do coraz głębszego i lepszego przeżywania daru, jakim jest czas. Pełnia tego czasu nastała w życiu Maryi, kiedy urodziła Syna Bożego. Pełnia tego czasu przychodzi do nas za każdym razem, gdy pozwalamy, by rodziły się w nas słowa lub gesty miłości wobec konkretnych ludzi, z którymi Bóg pozwolił nam żyć.
Po narodzeniu Jezusa Maryja w ciszy serca zatrzymuje, zachowuje i rozważa wszystko to, co słyszy, widzi i doświadcza jako Matka. Z tej dziewiczej ciszy Maryja rodzi wciąż nową postawę miłości w relacji do osób, wydarzeń, rozmów, które nasilają się wraz z przybyciem pasterzy, a potem wizytą królów. Matka Boża rodzi także nas w porządku łaski. Opiekuje się każdym z osobna w sposób indywidualny i niepowtarzalny.
Jak opisuje Ewangelia, ósmego dnia nadano Nowonarodzonemu Dziecku imię Jezus, co znaczy: Zbawiciel. Dzisiaj Maryja zaprasza nas, byśmy błogosławieni w imię Jezusa oraz z Jej matczyną pomocą postępowali przez cały rozpoczynający się rok w nowości życia. A nowe imię, które nam zawsze towarzyszy, brzmi: szczęśliwi!

1.01 – Świętej Bożej Rodzicielki

Dziś pierwszy dzień roku i sam ten fakt już skłania do refleksji, ale także do przyjrzenia się pewnym uczuciom. Czasem na pierwsze miejsce wśród tych uczuć na początku roku wysuwa się obawa: jaki będzie ten rok dla mnie, w obliczu społecznych, politycznych, a także moich prywatnych niepokojów? 
Pojawia się lęk: co przyniesie ten rok, skoro ostatnio w wielu dziedzinach życia można obserwować jakieś zmiany na gorsze? Może właśnie jest w tym jakiś genialny zamysł, że dziś przypada Światowy Dzień Pokoju. Dla starszego pokolenia, które przeżyło i pamięta wojnę, słowo „pokój” kojarzy się z brakiem działań wojennych i pewną zewnętrzną stabilizacją. Jednak w Kościele jeśli mówimy o pokoju, to rozumiemy go najpierw bardzo osobowo, wewnętrznie (przecież każda wojna wynika z braku pokoju w sercu człowieka), a potem dopiero jako pokojowe współistnienie ludzi i narodów.  – Czy masz pokój w s e r c u? – pyta nas Pan Bóg w pierwszy dzień roku.  – Jeśli nie, to dlaczego? – A chcesz go mieć? – Wiesz, z kim i jak masz go budować?
Patrząc na dzisiejszą Patronkę, Maryję – Bożą Rodzicielkę, widzimy w Jej myśleniu i działaniu wielki pokój… Czy nie wynika on z doskonałego, czasem kosztownego, zestrojenia własnej woli z wolą Bożą, odczytaną na modlitwie? Może warto na początku roku, oprócz innych postanowień, ułożyć sobie taki plan: postaram się odczytywać i pełnić wolę Bożą w codziennych, małych rzeczach, a całą resztę zostawić Jemu. Nawet jeśli nie wszystko w tym planie się uda, to jednak już samo podjęcie decyzji na takie życie sprawi, że spłynie na nas pokój, który – patrząc głębiej – i tak ostatecznie jest darem Boga.

30 XII – Niedziela Świętej Rodziny

Niezrozumienie, zdziwienie, poszukiwanie. To część więzi z Jezusem. Tego doświadczali Jego najbliżsi. Kiedy chcemy być wszystkiego pewni w naszym życiu wiary, na drodze staje nam scena z Jerozolimy.
To, że Go w końcu odnaleźli, nie wyjaśniło wszystkiego. Wręcz przeciwnie, odtąd jeszcze bardziej będą świadomi, że uczestniczą w Tajemnicy. Rodzina powróci w komplecie, tryb codziennego życia nie ulegnie zmianie. Może z tym tylko wyjątkiem, że odtąd Jezus jako bar micwa będzie brał udział w męskich nabożeństwach w synagodze. A jednak ten dzień, dzień poszukiwania Syna, zawsze pozostanie w pamięci Maryi i Józefa. 
Czy i my nie mamy czasem podobnego doświadczenia jak Rodzice z Nazaretu? Że kiedy odnaleźliśmy Jezusa, On na nowo nam się wymyka? Że znów Go nie rozumiemy? Jeśli tak, to dobrze – przekonuje nas o tym dzisiejsza Ewangelia. Nie można zrozumieć Boga, raz na zawsze układając sobie wszystko w uporządkowane szufladki. On zaskakuje, przekraczając granice tego, czego się spodziewaliśmy. Jest Bogiem żywym. W Nim możemy dotknąć Tajemnicy: co to znaczy być w tym, co należy do Ojca? Ale dotknąć nie znaczy zrozumieć. Znaczy: przeżyć. Stać się uczestnikiem. 
Scenę odnalezienia Jezusa w świątyni można czytać także w kontekście relacji rodzinnych. Przychodzi bowiem taki czas, że dziecko zaczyna rodzicom wysyłać komunikaty: to moje życie, jestem kimś odrębnym. Chcę iść za głosem powołania kapłańskiego, chcę się złączyć sakramentalnie z tą osobą. Rodzic może nie zrozumieć działania łaski w swoim dziecku. Wtedy przychodzi z pomocą opowieść o Maryi i Józefie, i ich duchowym zmaganiu się z trudnością w przyjęciu Tajemnicy.

23 XII – IV Niedziela Adwentu

Pan Bóg często okazuje swą chwałę i realizuje swe zamiary przez to, co u ludzi jest słabe, bez znaczenia i niezdolne do wielkich czynów. 
Wybrał „najmniejsze spośród plemion judzkich”, aby wydało Tego, którego władza rozciągnie się na całą ziemię. Mesjasz pochodzący z niewiele znaczącego plemienia obejmie władzę nad całą ziemią i przyniesie jej pokój i błogosławieństwo.
O Jego wielkości i potędze nie decyduje pochodzenie z możnego rodu, siła militarna czy polityczna. Ten władca nie może się oprzeć na walecznych żołnierzach ani układach i paktach z możnymi. Jego moc płynie z tego, że spełnia wolę Bożą. Całkowicie zjednoczony z Bogiem, realizuje Jego plany zbawcze. Dzięki pokorze i posłuszeństwu dysponuje potęgą duchową, której nie złamią moce ludzkie. Żaden człowiek bowiem nie jest w stanie zwyciężyć Boga. Przeszkodzić Jego zamiarom. W Nim, Mesjaszu pochodzącym z nielicznego plemienia, małość i pokora stają się miejscem objawienia potęgi Bożej miłości. Łaska i dobro ukazują się w pełnym blasku. Staje się jasne, że to Bóg działa dla dobra człowieka, współpracując z nim.
Trzeba zatem, byśmy jak Maryja byli napełnieni błogosławieństwem wiary. Ona, pokorna Służebnica, niewiasta bez znaczenia i wpływów, uboga i cicha, swym zawierzeniem sprawiła, że Bóg objawił światu swe zbawienie. Dokonał przez Nią i w Niej „wielkich rzeczy”. Nadał zbawczą moc małości. Miłujmy zatem to, co małe i słabe, co w oczach ludzi wydaje się bezwartościowe i nieistotne. Pozwólmy Bogu objawiać w nas swą wielkość. Prośmy o serca wolne od pychy, gdyż ona zamyka drogę łasce. Z psalmistą módlmy się: „Wzbudź swą potęgę, Boże, i przyjdź nam z pomocą”.