II Niedziela Wielkanocna – Niedziela Miłosierdzia Bożego

Wiara miłosierna czy mizerna? Oficjalna czy domowa? Oczekuję na Boga czy tylko czekam, co się wydarzy? Zbawienie duszy czy tylko ładny pogrzeb?
Pytania o wiarę, jej treść i sens często przytłaczają. Są one tak ważne teraz, gdy rozpoczynamy Tydzień Miłosierdzia i przeżywamy kanonizację dwóch papieży.
Jan Paweł II nauczał nas, że sensem wiary, początkiem i jej końcem jest Bóg żywy – Chrystus Zmartwychwstały! A jej treścią – pełne nadziei oczekiwanie, że otrzymamy, oprócz pogrzebowego orszaku i łez ludzkich, przede wszystkim zbawienie duszy.
Dzisiejsze czytania ukazują radość wiary pierwszych chrześcijan. Umiejętność dzielenia się i wzajemna miłość, otwartość na bliźnich i zaufanie Bogu nie są wyuczonym savoir-vivre’em. To dojrzały owoc wiary w obecność miłosiernego Boga i zawierzenia Jego słowu.
Tak i my, zrodzeni przez chrzest do nadziei – jak pisze św. Piotr – mamy oczekiwać „dziedzictwa niezniszczalnego” (1P 1,4), którym jest zbawienie dusz. I to wszystko w radości, w prostocie serca i wdzięczności Bogu, choć czasem trzeba nam z życiem i samym sobą iść na udry.
W tym zabieganiu o dobro i miłość trzeba usłyszeć Jezusowe słowa: „Pokój wam!” (J 20,19). Włożyć palec w jego rany, by zakrzyknąć: „Pan mój i Bóg mój!”(J 20,28). I w upale życia nie być już „niedowiarkiem, ale wierzącym” (J 20,27). Po to, aby z prostym i gorącym sercem zakrzyknąć wreszcie: „Widzieliśmy Pana!” (J 20,25).
Obyśmy w Tygodniu Miłosierdzia, miłosiernym sercem dostrzegli Pana, który przychodzi mimo „drzwi zamkniętych” (J 20,19).

Brak możliwości komentowania