III Niedziela Wielkanocna

Najpiękniejsze spotkanie z Jezusem, który „rzeczywiście zmartwychwstał” – droga do Emaus, staje się liturgią słowa, które On wyjaśnia, i Eucharystią, dzięki której uczniowie Go rozpoznają.
Święty Łukasz w swojej Ewangelii ukazuje Jerozolimę jako cel drogi Jezusa. On idzie do Miasta Pokoju, wiedząc, że zostanie wydany na ukrzyżowanie. Tam umrze, ale tam także zmartwychwstanie. Celem Jego drogi jest przejście przez śmierć do życia. Pięknie jest to widoczne w Ewangeliach pisanych po grecku, ponieważ czasownik ruchu wyrażający pójście do Jerozolimy to „iść w górę”.
Dwaj uczniowie (być może ci, o których mowa w Łk 10) idą do Emaus. To znaczy w przeciwną stronę niż Jerozolima, a więc idą w dół i oddalają się od swego celu. Dlatego nie rozpoznali Jezusa, ich oczy były na uwięzi, serca obumarłe, a słowa świadczą, że teraz mieli oni inny cel niż ten, który ukazał im Jezus. Szli własną drogą.
Jezus przychodzi i idzie z nimi w ich kierunku. Nie jest to jednak zgoda na odwrócenie się od celu. W drodze powoli otwiera im oczy i ożywia ich serca. Lekarstwem na ich ślepotę, czy wręcz już martwotę, stało się Jego Słowo i Ciało. To dało im siłę, aby jeszcze tej samej nocy wrócili do Jerozolimy, czyli poszli w górę, ku życiu. Wieczernik w Emaus był potrzebny, aby dokonać zwrotu we właściwą stronę.
Pan Jezus zawsze jest z nami. Często jednak nasze oczy są na uwięzi i nie widzimy Go, a w chwilach niepowodzenia powtarzamy: „A myśmy się spodziewali”. Dziś Niedziela Biblijna. Niech ten błogosławiony czas pomoże nam dostrzec Chrystusa obecnego w Piśmie Świętym.

Brak możliwości komentowania