XVI Niedziela Zwykła

W swoich oczekiwaniach wobec ludzi Pan Bóg jest „długodystansowcem”. Patrzy w najdalszą przyszłość. Nie postępuje jak człowiek, który jest niewolnikiem słowa „natychmiast”, a czekanie traktuje jak katorgę.
Autora Księgi Mądrości zachwyca Boża długomyślność. Potężny i mądry Pan realizuje swe plany bez pośpiechu, pozwalając dojrzewać dobru i złu w świecie. Nie spieszy się z karaniem, lecz daje czas na nawrócenie. Traktuje człowieka z wielką łagodnością. Czasami bierzemy to za obojętność lub słabość Boga, ale tak nie jest. Cierpliwość Pana służy wyłącznie przemianie naszego serca. Co więcej: Bóg nie tylko oczekuje, że będziemy miłować innych, ale pomaga nam wyzwalać się ze słabości. Posyła swego Ducha, by wspierał wewnętrzną przemianę i prowadził nas do komunii ze Stwórcą. Uczy modlitwy, która buduje trwałą więź i sprawia, że dojrzewamy w miłości.
Dzisiejsza Ewangelia niesie nadzieję, chociaż zawiera poważne ostrzeżenie przed lekkomyślnym rozrastaniem się chwastów. Sąd nadejdzie, a wraz z nim kres nieprawości. Chwasty, które zdają się przytłumiać łany pszeniczne, nie zawłaszczą całego pola. Bóg pozwala, by w świecie, w nas samych rosło jedno i drugie, ale przyjdą żniwa. Chwasty i pszenicę czeka odmienny los.
Rośnijmy zatem, dzięki cierpliwości Boga, aż do czasu, który On określi, starając się wypleniać zło z własnego serca i zabiegając o pszenicę. Niech żaden rozwój chwastów nie osłabia w nas ducha: Bóg jest cierpliwy i miłosierny. On jest spichlerzem dla pszenicy i ogniem dla chwastów.

Brak możliwości komentowania